AZS PW

15.09.11
Beata Mielczarek: „Postanowiłam wyjechać i grać daleko od domu”


 

W nadchodzącym sezonie w Politechnice Warszawskiej o miano podstawowych przyjmujących walczy aż pięć zawodniczek. Wśród nich jest 20-letnia Beata Mielczarek, była siatkarka LTS-u Legionovia Legionowo.

Pochodzisz z Wielunia i tam też zaczęłaś trenować siatkówkę. Jak zatem trafiłaś do warszawskiej Sparty?

Beata Mielczarek: - Do Sparty Warszawa trafiłam po finałach Mistrzostw Polski Młodziczek w 2005 roku. Z moją drużyną WKS Wieluń zajęłam wówczas czwarte miejsce. Tam, zauważył mnie znany polski szkoleniowiec, Teofil Czerwiński i zaproponował mi rozwijanie umiejętności w stolicy. Po niedługiej naradzie z rodzicami i pierwszym trenerem, postanowiłam wyjechać i grać daleko od domu. Na początku bałam się, bo nie wiedziałam, co mnie czeka. Chciałam wybić się z małej miejscowości i spróbować życia w stolicy. Dostałam szansę, więc nie chciałam jej zmarnować. Pierwsze miesiące były ciężkie, miałam chwile załamania. Myślałam o tym, żeby wrócić do domu. Jednak rozmowy z rodzicami i trenerem przekonały mnie do trenowania w Warszawie. Z perspektywy czasu cieszę się, że zostałam. 

Jako nastolatka reprezentowałaś barwy drużyn z Mazowsza. Najpierw Sparty Warszawa, potem LTS-u Legionovia Legionowo i wreszcie przyszła pora na Imtech AZS Politechnikę Warszawską. Brzmi nieźle jak na zaledwie 20-letnią zawodniczkę.

W Sparcie Warszawa grałam cztery sezony, gdzie zdobyłam z drużyną I miejsce na MP kadetek, a także III miejsce na MP juniorek. W poprzednim sezonie reprezentowałam barwy LTS-u Legionovia Legionowo. Podczas ostatnich pięciu lat spędzonych w Warszawie, zdobyłam bezcenne doświadczenie zarówno w grze jak i w życiu. W tym sezonie z Politechniką będę walczyła o awans do I ligi. Aby osiągnąć ten cel, ciężko trenujemy i dajemy z siebie na treningach 100%. Wychodzę z założenia, że „im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju” (śmiech).

W ubiegłym sezonie awansowałaś z siatkarkami LTS-u Legionovia do zaplecza ekstraklasy. Co spowodowało, że zostałaś w II lidze?

W Legionowie grałam ze starszymi, doświadczonymi zawodniczkami, które grały na parkietach Plus Ligi. Dużo się od nich nauczyłam, jednak doświadczeniem im teraz nie dorównuję. Trener uznał, że większe szanse rozwoju będę miała w obecnym klubie, AZS Politechnice Warszawskiej.

Twoim atutem są dobry atak i zagrywka. Masz też niezłe warunki fizyczne. Czy widzisz siebie w pierwszej „szóstce”?

Uważam, że każda z nas ma warunki do tego, aby wystąpić w pierwszej „szóstce”. Gram na pozycji przyjmującej, która jest w Politechnice wyjątkowo oblegana. O miejsce w podstawowym składzie walczę aż z czterema zawodniczkami: Sandrą Brudzińską, Martą Mansfeld, Agnieszką Pietrzyńską i Magdaleną Sibigą. Na szczęście, w drużynie jest „zdrowa” rywalizacja, która motywuje mnie do pracy podczas treningów. Wszystkie chcemy zaprezentować się z jak najlepszej strony, ale o tym, kto będzie grał, zdecyduje trener.

Od tego roku będziesz studiowała na warszawskim AWF-ie. Jaki kierunek wybrałaś?

To prawda. Od tego roku jestem studentką warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Wybrałam kierunek „wychowanie fizyczne” w trybie dziennym. Od kiedy zaczęłam grać wiedziałam, że moją przyszłość zwiążę ze sportem. Po zakończeniu kariery siatkarskiej bardzo chciałabym pracować z młodzieżą lub dziećmi, którym przekazałabym zdobytą wiedzę.

Jak zamierzasz pogodzić studia z sezonem siatkarskim?

Nauczyłam się organizować swój czas, chodząc do szkoły i jednocześnie trenując. Nie ukrywam, że będzie mi ciężko pogodzić naukę ze sportem. Postaram się jednak być dobrą studentką i jeszcze lepszą zawodniczką.

Wiem, że wnosisz do zespołu dużo radości i pozytywnej energii. Jak zostałaś przyjęta przez nowe zawodniczki z AZS PW?

Od początku złapałam z dziewczynami, bez względu na wiek, dobre relacje i równie szybko, zaaklimatyzowałam w nowej drużynie. Bardzo podoba mi się atmosfera oraz to, że świetnie dogadujemy się na boisku i poza nim.

Jak ci się współpracuje z Robertem Strzałkowskim?

Obserwując profesjonalne podejście naszego szkoleniowca do treningów, jak również do rozmów z zawodniczkami, jestem pewna, że nasza współpraca będzie układała się bardzo pozytywnie. Tak, jak to miało miejsce do tej pory.

Sezon ligowy rozpocznie się 24 września. Stołeczne akademiczki pierwszy mecz rozegrają w Lublinie z tamtejszą drużyną UKS Sobieski 46.

 

                                                                                              Rozmawiała Kaja Strzałkowska